© Copyright 2021 - Przystań Miłosierdzia 

 

Zakochanie, to uczucie głęboko sensowne, pierwsze dotknięcie miłości. „Jej dotknięcie otwiera zamknięte «ja» na obecność «drugiego». Błędem jest utożsamianie zakochania z miłością. Do prawdziwej miłości jeszcze daleko. Zdolność do miłości objawia się wtedy, kiedy przestajemy być zakochani.

 

Czas zakochania odsłania w człowieku pozytywne i negatywne rzeczy. Zakochany nieoczekiwanie staje się nagle pomysłowy, twórczy, zaradny, delikatny, czuły, pełen energii. A nigdy taki nie był. Ale zakochanie odsłania także elementy, których obecność może przeszkodzić w zbudowaniu miłosnych więzi. Np. może pokazać u kogoś lęk przed bliskością, intymnością, nieumiejętność odmawiania czy wyrażania „kłopotliwych” uczuć. Mogą ujawnić się ukrywane dotąd pokłady egoizmu. Wychodzą także wtedy różne ukryte „stare głody”.

 

Mogą one być wynikiem aktualnej izolacji, braku głębszych więzi, osamotnienia. Np. ktoś tylko służy innym, wyłącznie daje, a nic nie bierze. Tymczasem miłość to nie tylko dawanie, ale i branie. Jeżeli ktoś nic nie bierze od innych, niech też nie daje, bo nie będzie miał z czego. Zakochanie w takim przypadku jest szansą na zobaczenie własnych zaniedbań. Albo np. zaniedbań w relacji ze współmałżonkiem. Np. w małżeństwie mąż zaniedbuje żonę. Ona czuje się osamotniona, niegodna uwagi. W pracy spotyka kolegę, który ją adoruje, chwali, obsypuje prezentami. I traci dla niego głowę. Zakochuje się. W ten sposób wychodzi cały jej głód dobrej relacji z mężem. Jest to więc wspaniała okazja do odbudowania tej relacji.

 

Fałszywe jest przekonanie, że zakochanie może spełnić się jedynie w wyłącznym związku z osobą, w której człowiek się zakochał. O spełnieniu decyduje tak naprawdę wybór i wytrwanie w miłości.  Ta osoba jest realnym symbolem, bramą, która nie zatrzymuje na sobie. To, co chciałbym dać tej osobie i od niej otrzymać, daję innym. Jeżeli chciałbym dać dar rozmowy, zainteresowania, delikatności, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby dać to innym i pozwolić, aby i oni mnie tym samym obdarowali. Zakochanie może otworzyć na miłość, która nigdy nie zawęża się do jednej osoby”. Jeśli nie może być spełnione w związku wyłącznym, jakkolwiek oczywiście jest przeżyciem bolesnym, to jednak ma swój głęboki sens. Po pierwsze, jest sprawdzianem i wzmocnieniem wybranej już miłości. Po drugie, ukazuje zaniedbane potrzeby w wybranym już związku. Dlaczego nie okazujemy już sobie czułości, nie mamy dla siebie czasu? Po trzecie, takie zakochanie czyni człowieka bardziej wrażliwym, wycisza wewnętrznie, a spojrzenie wyostrza się. Człowiek staje się, po prostu, lepszy, znika w nim chęć do ironii, cynizmu. Wreszcie umożliwia dokonanie ponownego wyboru. Być może do tej pory wcale jeszcze nie wybrałem w głębi serca, np. mojego powołania małżeńskiego czy kapłańskiego. Teraz mogę naprawdę wybrać sercem. Właśnie teraz, gdy zastanawiam się czy odejść od żony, bo np. jestem zakochany w innej kobiecie. Wybór jest procesem, wcale nie kończy się podczas ślubu, albo w momencie przyjęcia święceń.

 

Poprzez zakochanie w drugim człowieku sam Bóg może zadać pytanie: czy mnie kochasz? Jeżeli bowiem nie mam bliskiej relacji z Bogiem, przez zakochanie w kobiecie, wyjdzie na jaw podstawowy głód każdego człowieka: więzi z Jezusem. Dlatego w przestrzeni zakochania Bóg czasami upomina się także o swoją miłość.

 

 

Por. www.niedziela.pl „Niespelnione-zakochanie, http://www.kskrzysztofgrzywocz.pl „czy-zakochani-beda-zbawieni”

Zakochanie...

13 lutego 2022

Przystań

Miłosierdzia