© Copyright 2021 - Przystań Miłosierdzia 

W miniony poniedziałek, 19 kwietnia, na naszych lokalnych informacyjnych portalach internetowych mogliśmy przeczytać o potencjalnym dużym niebezpieczeństwie jakie zagrażało naszej świątyni. Otóż przy pracach dekarskich związanych z kładzeniem papy termozgrzewalnej gdzieś między deski pokrycia dachowego dostał się ogień, który zaczął się powoli tlić. Nieświadomi niczego pracownicy zeszli z dachu, by spożyć swoje śniadanie. I właśnie wówczas jeden z nich zauważył unoszący się nad dachem dym. Zaraz nastąpiła błyskawiczna akcja pracujących przy kościele dekarzy, którzy zaopatrzeni w gaśnicę sami ugasili tlący się ogień. Dzięki temu obyło się bez jakichkolwiek strat materialnych. Niemniej poparzeń doznali dwaj dekarze, z których jednego musiał opatrzeć ratownik staży pożarnej. Więcej szczegółów przytaczam za: puck.naszemiasto.pl. Zdjęcia zaś pochodzą z Nadmorskiej Kroniki Policyjnej.

 

 

„Strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pucku otrzymali wezwanie do pożaru remontowanego dachu kościoła pw. św. Faustyny Kowalskiej w Pucku w poniedziałek, 19 kwietnia 2021 r. Na miejsce natychmiast wyruszyło aż pięć wozów strażackich (JRG Puck oraz OSP Gnieżdżewo). Jednak ich dojazd nie był taki prosty, jak mogłoby się wydawać. Dlaczego?

 

Wezwanie wpłynęło około godz. 11:44 w poniedziałkowy ranek. Wstępnie strażacy zostali poinformowani, iż podczas robót dekarskich części dachu, gdzieś się zaczęło tlić.

 

- Na miejsce natychmiast wyruszyły cztery zastępy JRG Puck oraz zastęp z OSP Gnieżdżewo - mówi mł. kpt. Krzysztof Minga, oficer prasowy KP PSP w Pucku. - Jednak wszystko zostało ugaszone przed przybyciem straży pożarnej przez pracujących na miejscu dekarzy.

 

Obyło się bez wielkich strat, ale niestety jedna osoba została lekko ranna.

 

- Jeden z dekarzy doznał poparzeń dłoni - mówi mł. kpt. Krzysztof Minga. - Pierwszej pomocy udzielili mu strażacy.

 

 

Cała historia z pożarem dachu kościoła w Pucku zakończyła się prawie szczęśliwie, ale gdyby nie błyskawiczna reakcja pracujących na miejscu dekarzy, mogło być zupełnie inaczej. Dlaczego?

 

- Ze względu na zaangażowanie jednostek w innej części powiatu puckiego dojazd sił ratowniczych był wydłużony - mówi mł. kpt. Krzysztof Minga. - Strażacy wracali z innych działań.

 

Gdzie byli puccy strażacy? Okazuje się, że pracowali przy gaszeniu pożaru ok. 1000 m2 traw w Domatowie. Tu do akcji wkroczyli pożarnicy z JRG Puck i OSP Leśniewo.

 

- Kolejny powód, dla którego pożary traw są tak niebezpieczne mogliśmy odczuć dzisiaj na własnej skórze. W czasie gdy nasze zastępy gasiły pożar trawy w Domatowie otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze dachu kościoła pw. św. Faustyny Kowalskiej w Pucku - relacjonują w KP PSP w Pucku. - Z analizy działań podczas tego typu zdarzeń wiemy, jak bardzo niebezpieczne i skomplikowane są to akcje. Wielkim szczęściem był fakt, że pożar skutecznie ugasili dekarze pracujący tego dnia na dachu kościoła”.

 

Kiedy już emocje opadły szef dekarzy powiedział tylko: „No to znowu będę musiał postawić piwo swojemu Aniołowi Stróżowi”. Nie wiem czy by się z tego ucieszył, ale pomodlić się warto…

 

Mały krok do wielkiego pożaru

25 kwietnia 2021

Przystań

Miłosierdzia