Wchodzimy w przeżywanie trzeciego tygodnia Wielkiego Postu. Czas ten skłania nas do podejmowania konkretnych praktyk pokutnych, które prowadzą nas do nawrócenia. Jednym zowoców głęboko przeżytego czasu Wielkiego Postu będzie dobrze przeżyta przez nas spowiedź święta. Wymaga to spełnienia pięciu warunków, dzięki którym spowiedź nie będzie tylko kolejnym punktem do odhaczenia (obok umycia okien i pomalowania pisanek), ale pozwoli nam doświadczyć oczyszczającej mocy, jaka płynie z tego sakramentu. Dziś postaramy się przyjrzeć bliżej pierwszemu warunkowi, jakim jest rachunek sumienia.
Jednym z praw rządzących naszym życiem jest niewątpliwie skłonność do popadania w rutynę. Grozi to każdemu, niezależnie od wieku, pełnionych obowiązków czy statusu społecznego. Przyzwyczajenie może wkraść się również do naszych praktyk religijnych takich jak modlitwa, uczestnictwo we mszy świętej, czy właśnie przystępowanie do spowiedzi świętej. Często pojawiają się w nas również takie myśli: „Z czego mam się spowiadać? Przecież nie mam z kim się pokłócić, mieszkam sam, nigdzie nie chodzę”. Jeżeli takie lub podobne myśli pojawiają się w naszym sercu powinna zapalić się w nas lampka ostrzegawcza. Oznacza to, że żyjemy tak naprawdę na powierzchni naszego serca, nie dopuszczając do tego, aby światło Bożej łaski oświetliło głębie duszy. Jako przykład może nam posłużyć światło wpuszczone do pokoju pełnego mebli. Natychmiast zobaczymydrobinki kurzu latające w powietrzu i osiadające na meblach, które na pierwszy rzut oka wydają się czyste. Podobnie rzecz ma się z naszą duszą – im bliżej jesteśmy Boga, który jest światłością, tym więcej widzimy w nas niedoskonałości. Taka też jest zasada życia duchowego – przebywanie z Bogiem, który jest świętością, wydobywa z nas ten duchowy brud, z którego Pan Bóg chce nas oczyścić. Proces ten ostatecznie prowadzi nas do pełni prawdy, do życia w wolności dzieci Bożych.
Mówiąc dziś o rachunku sumienia musimy najpierw przyjrzeć się bliżej czym jest sumienie. Gdybyśmy sięgnęli po Katechizm Kościoła Katolickiego znajdziemy w nim taką definicję sumienia: „Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa” ( nr 1767nn). Jakie praktyczne wnioski płyną dla nas z tej teologicznej definicji? Po pierwsze sumienie nie jest Bogiem, ale przestrzenią w naszej duszy („sanktuarium”) w którym mamy usłyszeć głos Boga. Stąd płynie wniosek, że osąd naszego sumienia może być błędny. Kiedy zabraknie regularnej formacji – kontaktu ze słowem Bożym, modlitwy, badania naszych motywacji, wówczas może dojść do sytuacji, gdy sumienie stępi się na wrażliwość na dobro i zło. Wtedy zamiast prowadzić nas do Boga zacznie nas od Niego oddalać.
Jak zatem powinniśmy przeprowadzać rachunek sumienia? Możemy oczywiście korzystać z dostępnych pomocy czy to w książeczkach do nabożeństwa, czy w internecie. Ważne, abyśmy zwrócili uwagę, żeby był dostosowany do naszego wieku i stanu, w którym żyjemy (na nie wiele nam się przyda rachunek sumienia sprzed I komunii świętej, kiedy jesteśmy już np. rodzicami czy dziadkami). Nie musimy się jednak trzymać kurczowo wyznaczonych schematów – one służą nam za pomoc – często jednak w pewnym momencie życia zamiast pomagać, mogą nas nawet duchowo hamować. Spróbujmy zatem podczas tegorocznego Wielkiego Postu na nowo odkryć istotę rachunku sumienia.
Ostatecznie praktyka regularnego rachunku sumienia przynosi w naszym życiu błogosławione owoce w postaci zrywania masek iluzji, jakie możemy skutecznie na siebie nakładać. Praktyka ta prowadzi nas do prawdziwej, wewnętrznej wolności i czyni gotowymi podjąć kolejne kroki pokuty – jakimi są żal za grzechy, postanowienie poprawy, szczere wyznanie grzechów i zadośćuczynienie. Ale to już w następnej części.