(...) chociaż on twierdzi że wierzy ale "nie musi biegać do kościoła" ale co to za wiara bez przyjmowania sakramentów i uczestniczenie w nabożeństwach tylko wtedy jak jest jakaś uroczystość rodzinna (ślub, pogrzeb albo msza w intencji kogoś bliskiego), ja nie wyobrażam sobie nie przyjmować komunii i uwielbiam wręcz czas mszy świętej i chwilę po mszy św. kiedy mogę zostać sam na sam z Panem Bogiem i porozmawiać sobie;). I tak łudząc się, że jest nadzieja jeszcze że mąż też w końcu 'to poczuje", chciałam zapytać czy warto go ciągle namawiać żeby zmienił zdanie, czy po prostu odpuścić i tylko cierpliwie modlić się o nawrócenie? Ciężko mi opisać dokładnie problem (łatwiej jest porozmawiać) ale mam nadzieję że ksiądz zrozumie o co chodzi…

Dodam jeszcze, że mamy dzieci w wieku 7 i 9 lat i zaczęły się pytania "dlaczego my chodzimy do kościoła a tata nie?" i zupełnie nie wiem co odpowiadać. A z innej strony, to jestem zadowolona że mąż nie wyśmiewa mojej wiary i nie staje na jej drodze oraz nie sprzeciwia się temu, że zabieram dzieci do kościoła Ahhh ciężki temat, nie wiem czy nadaje się na bloga ale tak jakoś miałam potrzebę wyrzucenia tego z siebie, a na spowiedź to się chyba nie nadaje?

A tak z innej beczki;) czy słyszał ksiądz o takiej inicjatywie jak "Spacer Miłosierdzia"? Ciekawa jestem czy przyjęło by się to w parafii? Chociaż ten blog poniekąd jest takim spacerem i bardzo za niego dziękuję!!!

 

Sytuacja nie jest jakaś wyjątkowa. Wiele razy spotkałem się z podobną sytuacją. Wyobrażam sobie, że jest to dla Pani trudne. Zacznę od tego co odpowiedzieć dzieciom, kiedy pytają: dlaczego my chodzimy do Kościoła, a tata nie. Moja odpowiedź brzmiała by: zapytajcie tatę. Ja mogę odpowiedzieć dlaczego ja chodzę do Kościoła, co mi to daje, dlaczego to jest dla mnie ważne. Ostatecznie odpowiadam za siebie i mogę rozwijać swoją relację z Bogiem, pogłębiać swoją wiarę.

 

Przykre jest to, że rodzice, którzy sami byli wychowywani w wierze katolickiej, przyjęli sakramenty, co więcej przy sakramencie małżeństwa i chrzcie swoich dzieci składali wobec Kościoła zobowiązanie, że będą wychowywać swoje dzieci w wierzę, teraz tego nie wypełniają; ale to już ich sumienie i odpowiedzialność.

 

Z drugiej strony, dobrze, że zauważa pani to, że mąż szanuje Pani wiarę,  nie krytykuje oraz nie sprawia trudności. Potrzeba modlitwy, świadectwa, cierpliwości, dużo słuchania, próby zrozumienia z Pani strony. Niewiara ma też swoje powody. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Namawiać, zrzędzić, przymuszać, szantażować bym nie proponował. Może bardziej wrzucać pewne tematy nawiązujące do wiary, Boga, Kościoła w sposób delikatny, jako propozycję. Np. Jak wyglądała wiara w twoim rodzinnym domu? Może to sporo wyjaśnić. Albo Dlaczego trudno jest tobie uwierzyć w Boga? Całość ma być nastawiona na słuchanie, bardziej próba składania w całość. Dzielenia się jak ja to widzę, czuję, doświadczam. Nie oceniam, nie osądzam, nie potępiam.

 

Wiara jest zaraźliwa. Jeśli rzeczywiście będzie we mnie ogień Ducha Świętego, Jego miłości, to mąż prędzej czy później będzie zapalony nim ode mnie.

 

Odnośnie „Spaceru Miłosierdzia” jako pewnego sposobu spotkania z człowiekiem, by pomóc mu odnaleźć drogę do Boga, lub ją pogłębić; to jestem za. Mówię w swoim imieniu i ks. proboszcza myślę też, że chcemy być otwarci na naszych parafian, którzy szukają pomocy, rady i itp., by im wyjść naprzeciw. Jeśli ktoś chce spotkać się na rozmowę poza konfesjonałem, to zapraszamy. 😃

 

Pozdrawiam ks. Karol

 

 

Witam, od dawna leży mi na sercu problem z którym nie mogę sobie poradzić i ciągle zastanawiam się co oprócz modlitwy mogę jeszcze zrobić, a mianowicie chodzi o wiarę mojego męża... a raczej jej brak (...)

Od niewiary do wiary...

06 czerwca 2020

Zapytaj o wiarę

Przystań

Miłosierdzia

© Copyright 2020 - Przystań Miłosierdzia